Potęga Niesmaku 2006-12-25 15:34
 Oceń wpis
   

W szkole uczono mnie łaciny na cytatach z rzymskich wodzów i senatorów. Wielu z nas pamięta aforyzmy Churchilla, powtórzy  coś z Le Rochefoucauld albo Talleyranda. Czytanie Cycerona lub Seneki jest wciąż niezwykle inspirującą lekturą: piękny język, jasna argumentacja, płomienne zaangażowanie i wciąż ten sam etos: dobro ojczyzny, honor, rozum, prawda. Gdy sięgam do codziennej gazety zderzam się z rzeczywistością przaśnej zagrody: „Wykorzystano moment osoby, która stała się w pewnym sensie desperatką. Z tego, co koledzy przekazują mi informacje, że ta osoba zarabiała wielkie, w sumie na warunki województwa, pieniądze”. Jakoś to niezgrabnie powiedziane. Towar językopodobny, gorszy gatunek dyskursu. Dlaczego to, co się dzieje na naszej scenie politycznej jest zazwyczaj żałośnie bulwarowe? To nie jest tak, że nie ma afer i skandali w świecie na zachód od naszej miedzy. Tyle, że dziwnie jestem przekonany, że łatwiej przyszłoby mi znieść nagie zdjęcie komisarza Verheugena ze swoją asystentką na litewskiej plaży, niż fotki przedstawiające radosne harce posła Samoobrony z asystentką na wersalce w poselskim biurze. Czysto estetycznie rzecz biorąc – obawiam się, że to nie będzie ta wersalka, nie ta pościel, nie ta kobieta, nie ten mężczyzna. Nie mówiąc już o jakości argumentów użytych przez tych Panów do przedstawienia swojej racji. „…łańcuchy tautologii, parę pojęć jak cepy (…) składnia pozbawiona urody koniunktiwu (…) żadnej dystynkcji w rozumowaniu”. Pewnie nie wypada zestawiać słów Herberta ze słowami posła Samoobrony. A raczej nie wypadałoby, gdyby nie to, że wciąż bardzo aktualna jest jedna z myśli, którą Herbert w „Potędze smaku” zawarł: tandetna forma zdradza pustkę treści. Nawet o tym wiemy – wybory to propaganda: walka na chwytliwe slogany, piękne zdjęcia, przystojne twarze. Jeśli mamy być kuszeni – niech kuszą nas profesjonalnie. W końcu to wszystko na nasz koszt, albo raczej naszym kosztem.

Pamiętam sprzed lat rozmowę z kolegami na temat tego czy media powinny eksponować Leppera i kilku innych kontrowersyjnych populistów? Dziś przychodzi mi do głowy przewrotna puneta tej dyskusji: otóż powinny, ale muszą dać im częściej przemawiać własnym głosem. Może dzięki temu posłowie zafundują sobie nie tylko garnitury Zegny, ale też pomyślą o kursie retoryki podręcznej.

 
Świąteczna Refleksja 2006-12-23 17:19
 Oceń wpis
   

Dorota Gawryluk napisała we wczorajszym „Dzienniku”, że ludziom, którym nie podoba się prezydentura Lecha Kaczyńskiego, nie przeszkadzało opilstwo Aleksandra Kwaśniewskiego nad grobami polskich oficerów w Charkowie. Pani Dorota podzieliła tym samym Polaków (publicystów? polityków?) w sposób typowy dla obecnej propagandy PiS, a wcześniej „Gazety Wyborczej”.  Wielu ludziom nie odpowiada zarówno pijaństwo Kwaśniewskiego w Charkowie, jak i nieudolność Kaczyńskiego. Co ma piernik do wiatraka?                      Niestety sposób myślenia zaprezentowany przez panią Dorotę wydaje się podzielać wielu publicystów i polityków, a także wielu moich przyjaciół.. Wszystko to ludzie, którzy potrafią argumentować tylko w jeden sposób – tak, jak przez całe lata robiła to Gazeta Wyborcza.Przez kilkanaście lat, jak ktoś nie był za aborcją na życzenie, Unią Europejską, nie wielbił Jaruzelskiego i nie uważał, że Kiszczak był człowiekiem honoru – to wyzywało się go od antysemitów, nacjonalistów, ciemnogrodów i oszołomów. Teraz, jak ktoś ośmiela się skrytykować PiS – wyzywa się go od agentów, stawia pod znakiem zapytania jego kwalifikacje, moralność i motywacje. Jak słusznie zauważył na pewnym forum jeden z dyskutantów, Trystero, zmieniły się osoby będące obiektami wściekłych ataków „salonu” (tym razem salonem są fanatyczni zwolennicy PiS), a nie metody. A ja mam w nosie Kaczyńskich, IV RP, Leppera, Olejniczaka, propagandowe podziały i staram się patrzeć na wszystko tylko z punktu widzenia zdrowego rozsądku.

 
 Oceń wpis
   

Marcinkiewicz nie jest w żadnych malinach, jak pisze Rafał Z.,  Marcinkiewicz uczestniczy w jednym wielkim skandalu. Prawie wszyscy dziennikarze go lubią i przez gardło przejść im nie może, że to po prostu jest afera. Były premier bez żenady załatwia sobie u obecnego premiera super fuchę - szefostwo największego banku. 

Kazik przegrał wybory, rzućmy go na jakiś inny odcinek, niech się Kazik sprawdzi w biznesie. Co tam, rządzimy, mamy swoje pięć minut, możemy mu to dać.Pamiętacie, jak Wiesław Kaczmarek z SLD, powiedział  „niech się Staszek sprawdzi w biznesie”? To było o Stanisławie Dobrzańskim, polityku PSL, byłym ministrze obrony, którego wysłali go na szefa Polskich Sieci Energetycznych. Jakież było wtedy (słuszne zresztą) oburzenie na prawicy! A teraz co robi PiS? To samo.

Jarosław Kaczyński i jego otoczenie po roku rządzenia zatracają instynkt, który wskazuje co wolno, a czego nie. Ale Marcinkiewicz długo wydawał mi się być tym człowiekiem w PiS, który rozumie, jakie wady ma jego partia i jakie błędy popełnia. Pamiętacie, co mówił PiS o sposobie sprawowania władzy przez SLD? Pamiętacie, jak miał naprawiać państwo? A teraz to Marcinkiewicz ma kaprys, żeby porządzić największym polskim bankiem. Jakie ma kwalifikacje do tego?  A takie, że rządził już Polską - sam tłumaczy. Boki zrywać. To znaczy, że również mógłby być szefem szpitala, firmy informatycznej, głównym kucharzem w Bristolu, szef związku krawców,  no bo to wszystko w Polsce przecież.

Kazimierz Marcinkiewicz rządził całą  Polską, więc się zna na wszystkim. Wiem, że dobry menadżer może pracować w różnych branżach. Ale po pierwsze Marcinkiewicz menadżerem  nigdy nie był. Po drugie, bankowość to inna historia. Tu potrzebna jest bardzo fachowa wiedza. I bardzo konkretne doświadczenie. 

Panie premierze, jak chce się Pan sprawdzić w biznesie, to proszę w prywatnym. Niech pan ćwiczy za pieniądze swoje, albo jakiegoś właściciela firmy, który będzie miał taki kaprys, by Pana zatrudnić i zaryzykować. Panie premierze, to co Pan robi,  znane nam dobrze z przeszłości, wykorzystywanie swoich układów do załatwienia świetnej roboty na państwowym.  Kiedyś się mówiło: jak masz układy, wszystko załatwisz. Jak widać dalej tak jest.  Panie premierze, wykorzystuje pan swoją  polityczną pozycji do załatwiania korzyści dla siebie. To działanie według najgorszych wzorców SLD i gorzej - PRL.Przyznam, że jestem zawiedziony rządami PiS. Zawiódł mnie Kaczyński, zawiódł mnie Rokita. Ale teraz kompletnie zawiódł mnie Marcinkiewicz. Wierzyłem, że porządny z niego polityk. Myliłem się. Przykro mi to pisać tuż przed świętami.

 
Kultura polityczna 2006-12-23 16:01
 Oceń wpis
   
Słowo „cultura” znane było już w starożytności. U Rzymian oznaczało ono specyficzny stosunek człowieka do natury, przede wszystkim do ziemi („cultura agrii”). O sferę intelektu, duchowych zainteresowań i działań człowieka poszerzył znaczenie pojęcia „cultura” Marek Tulliusz Cycero. Pojęcie to w swoim poszerzonym znaczeniu oznaczało odtąd bezinteresowne poznawanie, podziw, ochronę tego, co dziś nazwalibyśmy historycznym dziedzictwem i współczesnymi wartościami kultury. Tak więc już w starożytności kultura oznaczała zarówno określoną aktywność, rodzaj dążenia, jak i określoną postawę, właściwość umysłu.
Rozszerzenie zakresu przedmiotowego pojęcia „kultura” doprowadziło z czasem do określania tym mianem nie tylko przymiotów przyrody, ale także określonych cech i wytworów człowieka. Jednakże dopiero w XIX wieku pojęcie to zaczęło oznaczać wartości kulturowe. Kultura stała się zespołem idei organizujących i konstytuujących sens życia jednostki i społeczeństwa, określających cele człowieka. Pojęcie „kultury politycznej” powstało dopiero w XIX wieku, jednakże jak na to zwracali uwagę niektórzy politolodzy, coś na jej kształt towarzyszy człowiekowi od chwili, gdy po raz pierwszy wypowiedział się na temat polityki. Prorocy w swoich wyroczniach, napomnieniach i klątwach przypisywali Filistynom, Egipcjanom, Asyryjczykom czy Babilończykom różne cechy i właściwości. Również greccy czy rzymscy historycy, poeci i dramaturdzy wypowiadali się na temat kultury narodowej Jonów i Dorów, Spartan i Ateńczyków, a także wielu innych ludów. Na temat obserwowalnych różnic pomiędzy krajami lub grupami wypowiadali się także tacy myśliciele, jak: Herodot, Platon, Machiavelli, Montesquieu i Tocqueville. Próbowali oni tłumaczyć różnice między sposobami sprawowania rządów poprzez wskazanie na odmienności w zwyczajach i temperamencie danego ludu.
Na gruncie polskiej nauki termin „kultura polityczna” nie jest nowy. Pojawił się on w publicystyce w czasie rewolucji 1905 roku. Wówczas pojęcie kultury politycznej używane było w rozumieniu potocznym. Oznaczało ono powściągliwość polityczną, grę „fair”, powstrzymywanie się od czynów ekstremalnych. Termin ten pojawił się także w okresie międzywojennym, co związane było z rozwojem nauki zwanej antropologią kultury i etnografii. Obecnie, w polskiej literaturze politologicznej funkcjonuje wiele definicji pojęcia „kultura polityczna”. W naszym rozumieniu: kultura polityczna to całokształt wartości, norm i reguł zachowania utrwalonych w świadomości podmiotów biorących udział w działaniach politycznych.
Tak rozumiana kultura polityczna spełnia trzy główne funkcje:
a) regulacyjną
b) socjalizacji politycznej
c) integracyjną
Funkcja regulacyjna odnosi się do podporządkowania i ujednolicania działań politycznych. Dokonuje się to głównie poprzez normy polityczne oraz instytucjonalizację życia politycznego. Bez odpowiedniej unifikacji tych działań system polityczny nie mógłby istnieć i rozwijać się.
Funkcja socjalizacji politycznej oznacza proces wchodzenia członków danej społeczności w kulturę polityczną, a więc nabywanie wiedzy o systemie politycznym, tworzenie poglądów i postaw politycznych, kształtowanie hierarchii wartości politycznych. Należy podkreślić, iż odpowiedni stopień socjalizacji jest niezbędny przy dążeniu do efektywnego uczestnictwa w życiu politycznym.
Zadaniem funkcji integracyjnej jest tworzenie podstaw do skoordynowania działań politycznych oraz do współdziałania lub współpracy jednostek i grup w dążeniu do osiągnięć określonych wartości i dóbr. Funkcja ta zatem polega głównie na motywowaniu i uzasadnianiu słuszności istniejących instytucji i norm politycznych oraz zasad organizacji i funkcjonowania systemu politycznego.
Kultura polityczna danego społeczeństwa jest więc jednym z tych czynników, które w znaczący sposób wpływają na formowanie poglądów i postaw politycznych całego społeczeństwa oraz poszczególnych jego grup i jednostek, zwłaszcza w ich stosunku do władzy politycznej. Stan kultury politycznej, jej treść i formy, określa także w istotny sposób aktywność społeczno-polityczną danego społeczeństwa oraz stopień zaangażowania w realizację celów i zadań stawianych przez władzę polityczną.
Biorąc pod uwagę fakt, iż w określonej powyżej kulturze politycznej można wskazać poszczególne elementy składowe, należy podkreślić, że kultura polityczna jako zjawisko społeczne jest całością, której strukturę tworzą właściwości relacyjne czterech następujących składników:
a) wiedza o polityce, znajomość faktów, zainteresowanie nimi,
b) ocena zjawisk politycznych, sądy wartościujące, dotyczące tego, jak powinna być sprawowana władza,
c) emocjonalna strona postaw politycznych, jak np. miłość do ojczyzny, nienawiść do wrogów,
d) uznane w danym społeczeństwie wzory zachowań politycznych, które określają, jak można i jak należy postępować w życiu politycznym.
W literaturze przedmiotu funkcjonują bardzo różne określenia typów kultury politycznej. Do najbardziej rozpowszechnionych należy koncepcja, którą przedstawili autorzy metodologicznej koncepcji badań nad kulturą polityczną - Almond i Verba. Wyodrębnili oni trzy typy k.p:
a) parafialną
b) poddańczą
c) uczestniczącą.
Najbliższymi, rzeczywistymi odpowiednikami parafialnej kultury politycznej byłyby kultury polityczne prymitywnych plemion afrykańskich. Jednostki reprezentujące typ parafialny charakteryzują się całkowitym brakiem zainteresowania systemem politycznym, nie mają przy tym żadnej świadomości swojej roli w politycznych procesach, nie przypisują roli polityce w ich indywidualnym działaniu.
Orientacja parafiańska pociąga za sobą brak oczekiwanej zmiany zainicjowanej przez system polityczny, przy czym „parafianizm” nie oczekuje niczego od systemu politycznego. Społeczeństwa, którym właściwa jest parafiańska k.p., charakteryzują się brakiem wyspecjalizowanych ról politycznych. Przywództwo, wodzostwo, władza szamańska są niewyraźnie określonymi, wzajemnie przeplatającymi się rolami polityczno-ekonom. i religijnymi. Dla członków tych społeczeństw polityczne orientacje wobec tych ról nie są oddzielone od społecznych i religijnych orientacji.
Jednostki, grupy, czy też szersze zbiorowości reprezentujące poddańczą kulturę polityczną świadome są złożoności systemu politycznego. Zainteresowane są one nie tylko tym, co system polityczny im daje, lecz także tym, jak sami mogą w systemie uczestniczyć. Posiadają przy tym pewien zasób wiedzy na temat mechanizmów sprawowania władzy politycznej. Mogą również występować u nich elementy ocen. Jednostki mogą bowiem być z owej władzy dumne, mogą jej nie lubić, mogą też uznawać daną władzę jako sprawiedliwą bądź niesprawiedliwą. Generalnie przeważa u nich jednak postawa podporządkowywania się decyzjom politycznym. Dla tego typu k.p. cechą znaczącą jest także brak większych ambicji bycia „aktorem” polit. Parafiański typ k.p. zdaje się być charakterystyczny dla społeczeństwa o kształtującym się dopiero systemie polit., bądź też dla systemów autokratycznych, gdzie procesy oddolne, jak również możliwości działania politycznego są w znacznym stopniu ograniczone.
Uczestnicząca k.p. jest charakterystyczna dla społeczeństw o ukształtowanych i demokratycznych systemach politycznych. Obywatele są w niej czynnie zainteresowani nie tylko tym, co system polityczny im daje, lecz także tym, jak sami mogą w systemie uczestniczyć. Jednostki, którym właściwa jest uczestnicząca k.p., będą więc posiadały dość szerokie rozeznanie w zakresie dostępnych środków i sposobów wpływania na politykę. Aktywny stosunek może się w szczególności przejawiać w działaniach na rzecz utrwalenia lub zmiany poszczególnych elementów systemu polit. - w zależności od ocen reprezentowanych przez daną jednostkę.
Na podkreślenie zasługuje związek k.p. społeczeństwa z jego instytucjonalną formą organizacji. Związek ten wyraża się w tym, że instytucje te tworzą zarówno system społeczny, jak i polityczny.
Dotychczasowe dyskusje nad problemem k.p. nie doprowadziły do usunięcia wszystkich zasadniczych kontrowersji, co do tego czym jest k.p. i jakie spełnia funkcje. Większość autorów skłania się jednak ku poglądowi, że:
a) k.p tworzy subiektywny wymiar polityki, na który składają się znaczące politycznie przekonania, postawy oraz wartości,
b) k.p jest elementem otoczenia systemu politycznego, połączonym z nim relacją sprzężenia zwrotnego oraz
c) stanowi czynnik integrujący wspólnotę polityczną.
W społeczeństwie rozwiniętym większość procesów kulturowo - politycznych odbywa się w ramach zinstytucjonalizowanych. Rodzina, szkoła, organizacje społeczno-polityczne, system przedstawicielstwa społecznego - oto formy organizowania społeczeństwa.
W zorganizowanym, rozwiniętym społeczeństwie, jakim jest Polska, niemożliwe jest oderwanie od uwarunkowań systemowych procesów kreujących kulturę polityczną i decydujących o jej poziomie.
Jak więc można ocenić polską kulturę polityczną?
Happeningi i zadymy chyba już na stałe wpisały się w naszą rzeczywistość. Wnoszą element żartu, zabawy i rozluźnienia do polityki, ale zarazem wzbudzają kontrowersje i niezmiennie wywołują dyskusje o granicy między ostrą dobrą zabawą a brakiem kultury, i to nie tylko politycznej... Minister obrzucony jajami, poseł spryskany śmierdzącym dezodorantem - oto sposoby manifestowania sprzeciwu przez młodzieżowe organizacje z prawej i lewej strony sceny politycznej.
Scena polityczna to miejsce, w którym niestety bardzo trudno utrzymać nerwy na wodzy. Dlatego politykom, nawet tym najbardziej ułożonym, zdarza się powiedzieć coś zupełnie niestosownego, obrazić swojego przeciwnika czy nawet przyszłego wyborcę.
W świecie wielkiej polityki trzeba nauczyć się trzymać swoje emocje na wodzy. Nie wszystkim to się jednak udaje.
 


Kategorie Bloga



Najnowsze komentarze
 
2011-06-25 09:40
kredyty hipoteczne mieszkaniowe do wpisu:
Kultura polityczna
Trzeba źródło wówczas podawać
 
2011-06-25 09:31
windykator- do wpisu:
Świąteczna Refleksja
Tak, bardzo ciekawe...
 
2011-06-05 16:06
kredyty. do wpisu:
Kazimierz Marcinkiewicz prezesem PKO BP?
A przecież bank obraca naszymi pieniędzmi.
 





Archiwum Bloga
 
Rok 2006